Tam
Byliśmy
30.09
'07
|
Galicja Blues Festival
Galicja Blues Festival – edycja czwarta
Impreza odbyła się w dniach 21-23 września 2007 r. Większość uczestników, gości i festiwalowa publiczność podkreślają wysoki poziom artystyczny i sprawną organizację festiwalu. Wszyscy ci, którzy przyjechali do Krosna aby raczyć się bluesową i pokrewną muzyką, nie mogą narzekać na brak wrażeń.
Niestety nie mogłem uczestniczyć w pierwszym dniu tego bluesowego święta. Z relacji ludzi, którym nie mam powodu nie ufać, wiem że drugi dzień konkursu wypadł jeszcze lepiej niż pierwszy.
Bardzo podobał mi się (jak zwykle) występ ukraińskiej formacji Open Blues. Ukraińcy zafundowali nam kawał solidnego blues-rockowego grania. Obiecali poza tym, że podrzucą próbkę swojej muzyki. Mam nadzieję że niedługo będę mógł się podzielić nią ze słuchaczami Jazz-rockowej płytoteki.
Miłośnicy bluesa, czy blues-rocka, mieszkający w Rzeszowie na pewno znają formację Kruki. Byłem na kilku koncertach Kruków i z każdego z nich wychodziłem jak najbardziej ukontentowany. Tak było również tym razem. Trochę szkoda że zespół „wyrzucił” ze swojego repertuaru utwory Tadeusza Nalepy grane przez Breakout.
Konkurs Galicji Blues Band wygrała Białostocka formacja Bracia i Siostry. Obawiałem się, że formacja wypadnie blado na tle ostrego elektrycznego grania dwóch wymienionych powyżej przeze mnie zespołów (białostoczaninie przyjechali w składzie akustycznym). Okazało się jednak, iż jury słuchało uważnie i zadecydowało, że to właśnie im należy się wyróżnienie. Podobno nie obeszło się bez gorącej dyskusji w czasie obrad jury. Moim zdaniem fakt ten świadczy o wysokim poziomie konkursu. Szczególną uwagę przyciągał wokalista Braci i Sióstr Krzysztof Gregor Gregorkiewicz.
Pod spodem słuchacze znajdą pisaną na gorąco relację z festiwalu przez Rafała Nitkę Białka.
Tomek Mały Kotyla
Pierwszy dzień festiwalu dobiegł końca, zatem spróbuję podzielić się w miarę świeżymi wrażeniami.
Przesłuchania konkursowe odbywały się w szczelnie wypełnionym przez publiczność ogródku baru "Monika". Wzięło w nich udział pięć zespołów, których repertuar w mniejszym lub większym stopniu wyrastał z muzyki bluesowej, stricte bluesowym jednak - w moim odczuciu - nie był.
Poniżej postaram się napisać kilka słów o występie każdej z formacji (za wyjątkiem miejscowej grupy VaBanque, na której występ nie zdążyłem).
Blue Ink - to zespół z Kolbuszowej, którego członkowie po raz drugi postanowili spróbować swych sił w festiwalowym konkursie. Zespół zaprezentował niezłe/dobre rzemiosło, wychodził poza typową dla bluesa harmonię, tematy utworów grane były unisono przez gitarę i harmonijkę ustną.
Skazani - to z kolei formacja z Bochni, która swym brzmieniem, riffami, a przede wszystkim zachowaniem scenicznym oraz wokalizą forntmana wzbudzała skojarzenia z grupą TSA (nawiasem mówiąc - Marek Piekarczyk także pochodzi z Bochni). Zespół posiada w składzie dobrego harmonijkarza, który niestety nie wykorzystał możliwości drzemiących w 60 W wzmacniaczu Fendera. O ile dzięki grze na niskim poziomie głośności jego instrument stanowił integralną część brzmienia zespołu, "nie odklejał się", o tyle przy grze solowej był ledwo słyszalny.
3B - lokalny kwartet (gitara-bas-perkusja-wokal), który spośród wszystkich występujących tego dnia wykonawców miał z muzyką bluesową najmniej wspólnego (nieźle/dobrze zagrane rockowe utwory w rodzaju "Whole Lotta Love" czy też "Comfortable Numb").
Rocky Pass - kolejny krośnieński zespół, który - jak sądzę - mógł zaskoczyć zgromadzoną w "Monice" publiczność. Grupa zaprezentowała kilka instrumentalnych, kompozycji spod znaku muzyki... No właśnie - ciężko jednoznacznie stwierdzić bo było coś z fusion, były brzmienia bliskie smooth jazzowi a wszystko to zagrane z dużą wprawą, lekkością (choć nie obyło się bez kilku drobnych wpadek) oraz przesiąknięte bluesowymi pierwiastkami. Obok bardzo dobrego gitarzysty - Stanisława Greli, warto wspomnieć o zaledwie 14-letnim basiście (Marcinie Bazanie), który poziomem swych umiejętności technicznych oraz poczuciem rytmu mógłby zawstydzić wielu znacznie starszych od siebie kolegów.
Po przesłuchaniach konkursowych, już wewnątrz baru, odbył się bardzo dobry koncert tarnobrzeskiej grupy Uszy Duszy (zespól oprócz dysponującej sporymi możliwościami wokalistki posiada w składzie także godnego uwagi gitarzystę, którego sposób gry może nasuwać skojarzenia z E. Claptonem) oraz krótkie jam session.
Warto nadmienić, że koncerty w ramach przesłuchań konkursowych - jeżeli wziąć pod uwagę "średnią krajową" - były dość dobrze nagłośnione (za wyjątkiem występu formacji Skazani).
Drugi dzień festiwalu już za nami, więc przyszedł czas na ciąg dalszy relacji.
Wczorajsze przesłuchania konkursowe miały miejsce w klubie-kręgielni K15 - miejscu przychylnym ukochanej przez nas muzyce, jako że swego czasu odbywały sie tam cykliczne koncerty bluesowe. Podobnie jak miało to miejsce 2 dni temu w barze "Monika", publiczność szczelnie wypełniła salę w której swe pokaźne możliwości zaprezentowały trzy spośrod czterech mających wystąpić tego dnia formacji (na przesłuchania konkursowe nie dotarła grupa O4d Blues Band). Nie bez powodu wspomniałem o pokaźnych możliwościach - zespoły, które krośnieńska publiczność mogła usłyszeć wczorajszego dnia zaprezentowały bardzo wysoki, wyrównany poziom pozostawiając w tyle swych konkurentów sprzed dwóch dni.
Open Blues Band - jako że spóźniłem się na ich koncert, a ponoć zagrali tak samo jak przed dwoma miesiącami podczas Podkarpackiego Festwialu Bluesowego, pozwolę sobie zacytować fragment relacji mojego autorstwa, która pojawiła się w piśmie Twój Blues: "Open Blues Band to pochodzące ze Lwowa trio. Zespół zaskoczył słuchaczy niekonwencjonalnym podejściem do blues-rockowej materii. Owa niekonwencjonalność wzięła się stąd, iż ukraińska formacja zaprezentowała jedynie utwory instrumentalne, a to nie lada wyzwanie, gdy przychodzi poruszać się jedynie po ubogiej bluesowej harmonii, zaś w zespole jest tylko jeden solista (znakomity gitarzysta - Oleksandr Balaban)".
Należy nadmienić, że zespół został wyrożniony przez jury.
Bracia i Siostry - zespół przybył do Krosna bez perkusisty oraz drugiego gitarzysty i z tego też względu zagrał akustycznie (gitara akustyczna-kontrabas-wokal-pianino). Leciutko, z gracją zagrane kompozycje będące mieszanką rocka oraz bluesa (nie zabrakło także akcentów jazzowych), bardzo dobry wokal Krzysztofa Gregorkiewicza, nienagannie wyartykułowane, krótkie acz bardzo treściwe partie solowe gitarzysty - Pawła "Szuchera" Szuszkiewicza - to wszystko złożyło się na bardzo dobry koncert, który zapewnił zespołowi zwycięstwo.
Kruki - ta pochodząca z Rzeszowa formacja to godny podziwu, w pełni profesjonalny rockowy zespół. Celowo użyłem tu słowa "rockowy", gdyż repertuar jaki grupa zaprezentowała w klubie K15 był (z pewnymi wyjątkami) raczej odległy od bluesowej stylistyki. Nie zmienia to faktu, iż zespól zagrał koncert na wysokim poziomie wykonawczym.
Warto dodać, iż po raz kolejny dało się zauważyć relatywnie dobre nagłośnienie, zaś po przesłuchaniach odbyło się jam session z udziałem muzyków z formacji Open Blues Band, Los Agentos&Hokus, Bracia i Siostry, harmonijkarza formacji Skazani, Andrzeja Jerzyka oraz Lestera Kidsona.
Rafał Nitka Białek
:: GALERIA ZDJĘĆ Z FESTIWALU DOSTĘPNA JUŻ W DZIALE GALERIE KONCERTOWE
powrót