RNOH:
Artykuły
20.11
'06
|
Bezsenność w Seattle: Radio K.A.O.S.
Artykulik na temat "pirackiej" audycji o nazwie Self-Pollution Radio nadawanej przez Pearl Jam na cały świat drogą satelitarną - 8 stycznia 1995
RADIO K.A.O.S. – Tylko Rock, 04/1995
„Następny program zostanie nadany na żywo, może się w nim pojawić tematyka dla dorosłych i słownictwo, przez część słuchaczy uznawane za niestosowne. Ponieważ jest to transmisja niecenzurowana, rozgłośnia nasza nie ponosi odpowiedzialności za jej treść”.
Tymi słowami, ósmego stycznia o godzinie 19.30, prezenter komercyjnego radia The End w Seattle zapowiedział czterogodzinną audycję redagowaną i prowadzoną przez Eddie Veddera i jego kolegów z grupy Pearl Jam. Self-Pollution Radio przekazywane było za pomocą satelity na całe Stany Zjednoczone i Kanadę, a na falach krótkich na resztę świata. Tym sposobem miliony fanów miały możność posłuchać m.in. prawie godzinnego koncertu Pearl Jam.
Program nadawany był z Seattle, z domu, w którym zespół odbywa próby. Jeden z nielicznych naocznych świadków zajścia, reporter lokalnego dwutygodnika muzycznego The Rocket, tak opisuje scenę akcji: „Zespoły grały w sypialni, a obserwatorzy zgromadzeni byli w kuchni i tam oglądali występy na monitorze. Eddie Vedder, jako DJ, pracował w wozie transmisyjnym obok. Zapewniono przekąski, ciasteczka i napoje. Chris Cornell i jego żona przynieśli michę sałatki jarzynowej, która bardzo posmakowała Chrisowi Novoselicowi”.
Gospodarze wieczoru zagrali dwukrotnie. Zaprezentowali głównie piosenki z albumu „Vitology”, przypomnieli też kilka starszych utworów. Pearl Jam słynie z tego, że na koncertach brzmi jeszcze lepiej niż w nagraniach studyjnych. Tutaj do pełni szczęścia zabrakło publiczności, mimo to reguła potwierdziła się. Zwłaszcza utwór „Not For You”, na płycie jakby ugrzeczniony, zabrzmiał pełną siłą wszystkich gitar i perkusji Jacka Ironsa, od niedawna oficjalnego członka zespołu.
W przerwach między koncertami grano muzykę wykonawców nieobecnych w radio komercyjnym. Stone Gossard przedstawił kilka kapel związanych z jego wytwórnią Loosegroove. Jeff Ament zaprezentował paru, jak to określił, swoich znajomych. Główny DJ wieczoru, Eddie Vedder, przypomniał m.in. bardzo stare utwory Sonic Youth, Babes in Toyland, puścił też dwa solowe nagrania Dave’a Grohla, w których perkusista Nirvany zaprezentował się jako multi instrumentalista i wokalista.
Wśród gości znalazło się kilka zespołów, które można zaliczyć do prekursorów sceny Seattle, m.in. Fastbacks istniejący od wczesnych lat 80-tych, oraz Mudhoney. Mark Arm i
S-ka już w końcu lat 80-ych, przecierali szlaki dla artystów znad Zatoki Puget. Teraz z dobrotliwym uśmiechem ojców rodu, przyglądają się temu, co się dzieje i nadal grają po swojemu. W Seattle darzeni są szczególną miłością – wielcy, a jednak nadal głównie lokalni. W małym domku zagrali trzy nowe utwory z mającej ukazać się płyty. Swoją muzyką i komentarzami wprowadzili, również na antenę, atmosferę niezobowiązującego zajścia towarzyskiego.
W radio nie może oczywiście zabraknąć słowa mówionego. Usłyszeliśmy zatem m.in. dialog Iggy Popa i Toma Waits’a, oraz monolog Henry Millera. Chris Novoselic przeczytał fragment powieści, którą pisze (tak!). Byliśmy świadkami kilku rozmów telefonicznych, m.in. z jednym z członków grupy the Frogs z Milwaukee, a także z Mike’m Wattem, byłym muzykiem fIREHOSE. Vedder i Novoselic rozmawiali z nim o jego solowej płycie, nagranej z udziałem ich samych, a także Dave’a Grohla, J. Mascisa z Dinosaur Jr., the Meatpuppets i wielu innych. Piosenkę „Big Train”, którą zilustrowano rozmowę, nagrywano w Nowym Jorku, Seattle i San Pedro w Kalifornii. Vedder zagrał w niej na gitarze. A co!
Jedną z niespodzianek wieczoru był występ zespołu Mad Season, który tworzą Layne Staley z Alice in Chains, Mike McCready z Pearl Jam i Barrett Martin ze Screaming Trees. Od kilku miesięcy muzycy ci grywają, pod różnymi nazwami, w lokalnych klubach, a niebawem ma ukazać się ich album.
Muzyków Soundgarden też można usłyszeć i zobaczyć w różnych konfiguracjach. Tym razem zagrali jednak w swoim podstawowym składzie. Wykonali trzy nowe utwory oraz zmienioną wersję „Fell on Black Days”. Choć dało się wyczuć, że Chris Cornell wciąż ma kłopoty z głosem, muzyka zabrzmiała potężnie i pięknie, jak przystało na Zespół Roku 1994.
Wielu tutejszych twórców podejmuje też poza muzyczne działania. Na temat Home Alive na antenie Self Pollution Radio mówiły dwie dziewczyny z grupy 7 Year Bitch. Celem tego stowarzyszenia jest podnoszenie świadomości zagrożeń i organizowanie darmowych treningów samoobrony. Wielu artystów wspiera tę inicjatywę koncertami, a ostatnio też udziałem w nagraniu dwupłytowej składanki, z której dochód przeznaczony będzie dla Home Alive.
Kolejny temat pojawił się w rozmowie telefonicznej z Dee Plakas z kalifornijskiego zespołu L7. Pearl Jam i L7 popierają i grywają koncerty na rzecz organizacji przeciwstawiającej się terrorystycznym metodom stosowanym przez niektóre grupy anty-aborcyjne w Stanach. Zapowiedziano kolejny taki występ w Waszyngtonie zorganizowany w odpowiedzi na grudniową tragedię w Bostonie, gdzie zamordowano dwóch pracowników kliniki Planned Parenthood.
Self-Pollution Radio dało więc Eddie Vedderowi możliwość wyrażenia ważnych dla niego opinii. Była to też okazja do nawiązania bliższego kontaktu z publicznością – wokalista przez kilka następnych dni odbierał telefony od słuchaczy. Program, dostępny dla wszystkich radiostacji za darmo, spotkał się z tak dużym zainteresowaniem, że zespół Pearl Jam już planuje jego następną edycję. Można tylko mieć nadzieję, że tym razem Self Pollution Radio usłyszą też fani w Polsce.
SEATTLE, 8 STYCZNIA 1995
Jadźka Ryba
powrót