|
Dzień dobry!
-
|
|
|
Informacje kulturalne
20.12
'10
|
Jak obrobić niedźwiedzia? / Ewa OleszczukKiedy tylko pojawi się śnieg, myśl o śnie zimowym narzuca się sama. O dziwo, Rzeszów, miasto, które w dziedzinie kultury - niezależnie od pory roku - zdaje się spać twardo niczym stary niedźwiedź, w sobotę z entuzjazmem zerwało się na nogi. Na taką inicjatywę - Festiwal Przestrzeni Miejskiej i organizowaną w jego ramach imprezę w Hali Obrabiarek PKP - warto było poczekać. ![]() Bez słodzenia i czepiania się, tylko mroźne fakty: na plakacie zabrakło informacji o godzinie, od której będzie można wejść na Halę. Nadgorliwi, którzy pojawili się już wpół do ósmej, musieli spędzić pół godziny na śniegu, grzejąc się przy koksowniku. Miało to swój specyficzny urok: puchata biel, iskry, tory, przewijający się tu i tam pracownicy PKP - mimo wszystko: pierwsza klasa. Punktem krytycznym imprezy okazał się początek: ponad godzinne opóźnienie i brak miejsc siedzących mogły nadwyrężyć co poniektóre kręgosłupy. Ale przetrzymać nie było wcale trudno: świetna muzyka, napoje, dla zainteresowanych: ciepła przekąska, dla rozgrzanych: szatnia, dla palaczy palarnia - atmosfera robiła się więcej niż miła. No, do czasu, gdy nie wyszło, że terenu Festiwalu nie można opuścić na moment i wrócić (mimo namacalnej wejściówki). Wóz albo przewóz, jak to się mówi.
Część artystyczna okazała się niezawodna: wizualizacje, koncerty, występy dj-ów. Świetna sprawa dla wygłodniałych rozrywki rzeszowiaków. Po alternatywnych strzałkach, drzewach, dźwigach i słupach elektroenergetycznych w wykonaniu EleKTro mOOn Vision scenę przejęła wrocławska formacja Micromusic. Dla fanów - gratka, dla inszych, mających dość słodkiego, czystego wokalu i łagodnych tekstów - przygotowano drugą salę, w odmiennym klimacie. Hala Obrabiarek sprawdziła się świetnie i to nie tylko pod względem użytkowym, ale też jako dodatkowy element, budujący - nie bójmy się tego słowa - magiczną aurę. Kolejną gwiazdą wieczoru był warszawski skład The Car Is on Fire. Co ciekawe muzycy zdobyli się na osobiste wyznanie: koncertowali już wszędzie, tylko nie w Rzeszowie. Od kilku lat (!) starali się tu zorganizować występ. Nie wchodząc w szczegóły - kto i co zawiniło - plan został zrealizowany, a zatem: ukłony w stronę i muzyków, i organizatorów. Wspólnie zgotowali nam wspaniały wieczór.
Oczywiście, można narzekać: na poślizg (no, ale przecież - jest zima), na mroźny klimat w toaletach (tylko czy ktokolwiek miał ambicję spędzić tam tyle czasu, by faktycznie zmarznąć?), na misz-masz towarzyski (integracyjny plus? wreszcie: demokracja). Ale czy na pewno narzekać potrzeba? Sobotnia impreza w ramach Festiwalu Przestrzeni Miejskiej to najlepszy prezent gwiazdkowy, jaki mógł sprawić nam Rzeszów. Dobrze, by takie działania faktycznie weszły w tkankę tego miasta - w końcu: czy nie takie było założenie całej tej kilkudniowej inicjatywy? Organizatorzy zrobili kawał dobrej roboty: niedźwiedź wstał, rozluźnił się, potańczył, zgłodniał. Może od tych wszystkich oklasków, które szczerze się im należą, tak szybko nie pójdzie spać.
|
|
|
Politechnika Rzeszowska
Akademickie Radio i Telewizja Centrum © 2006 Wszelkie prawa zastrzeżone |
|
|
|
|
Wszystkie materiały prezentowane na stronach serwisu www.radiocentrum.pl (np. teksty, layout, grafiki, zdjęcia, logotypy, kod html/css etc.)
chronione są prawem autorskim. Ich nieautoryzowane wykorzystanie w jakikolwiek sposób jest karalne. |
|